czwartek, 24 października 2013

Rozdział 5 część 2

Camilla

Tak bardzo się martwię o Francesce. Rano zadzwonił do mnie Marco i powiedział że Fran jest w szpitalu ale mam się nie martwic i zadzwoni do mnie jak tylko się obudzi. 
-nie martw się Cami. Na pewno Marco za chwile zadzwoni i powie że wszystko jest w porządku.
-pewnie masz racje Lu.
-no pewnie ze mam. W końcu jestem Ludmiła Ferro- blondynka pstryknęła palcami jak Lucia, nasza szkolna diva, po czym obie się zaśmiałyśmy. Nagle poczułam wibracje mojej komórki w kieszeni.
-MARCO DZWONI!!!
-to na co czekasz?! odbieraj.
M- halo?
C- hej. I co obudziła się?!
M- tak. Przed chwilą odwiozłem ją do domu.
C- to dobrze. A przyjdzie jutro do Studia?
M- zależy jak die będzie czuła.
C- aha. Tak w ogóle to co jej się stało?
M- zemdlała po tym jak Luca powiedział jej ze ich rodzice nie żyją.
L- biedna. Współczuje jej. 
M- ty też tam jesteś Lu?
L- nie to tylko twoja wyobraźnia- odpowiedziała sarkastycznym tonem.
M- muszę już kończyć bo mama wygania mnie do sklepu. 
C & L- okej to papa
M- pa dziewczyny.   

Leon

Lara się na mnie obraziła. W sumie nie dziwie się jej. Cały czas nawijam o Violettcie i o tym jak bardzo ją zraniłem a ona cierpliwie czekała ale w końcu puściły jej nerwy. Musze jej to wynagrodzić. Ale jak?.......... JUŻ WIEM!!!! Nie długo ma urodziny więc sprawie by zapamiętała ten dzień do końca życia.......

Od Autorki: Wiem że na razie rozdziały są nudne ale dopiero się rozkręcam. Obiecuje że niedługo zacznie się robić BARDZO ciekawie :-D Czekam na komentarze <3

PS. One Shot'a dodam w Niedziele.   
    

Brak komentarzy: