wtorek, 22 października 2013

Rozdział 5 część 1

 (następnego dnia)

Francesca

Obudziłam się w przestronnej białej sali. Ostatnia rzecz którą pamiętam to słowa Luci 'oni nie żyją'. Po moim policzku spłynęła pojedyncza łza. Po chwili do sali wszedł lekarz.
-ktoś chce się z panią zobaczyć. Mówił że ma na imię Marcos....
-MARCO (!!!!!!) A NIE MARCOS!!!!!!- usłyszałam z za drzwi krzyk mojego chłopaka.
-....Tavelli- dokończył lekarz.
-niech wejdzie- lekarz wyszedł a do sali wparował mój chłopak.
Miał  podkrążone oczy i rozczochrane włosy. Na jego twarzy malował się smutek a zarazem strach.
-co ci się stało? Wyglądasz jak byś pól nocy nie spał.
-właściwie to nie spałem całą noc.
-jak to?! Dlaczego?
-martwiłem się o ciebie. Kiedy Luca do mnie zadzwonił od razu tu przyjechałem i spędziłem tu resztę nocy.
-naprawdę- chłopak skinął głową a do moich oczu naleciały łzy szczęścia- kocham cie- powiedziałam po czym rzuciłam się mu na szyje i mocno przytuliłam.          

Brak komentarzy: