czwartek, 17 października 2013

Rozdział 3 część 2

Lara

-źle się z tym czuje.
-nie musisz.
-muszę. Zraniłem ją.
-to nie twoja wina.
-moja. Tak bardzo ją kochałem, bylem gotowy zrobić dla niej wszystko a kiedy poznałem ciebie w jednej sekundzie wszystkie uczucia zniknęły. Jakby były tylko złudzeniem.
-serce nie sługa- na te słowa lekko się uśmiechnął.
-może- nie wiedziałam co więcej powiedzieć więc usiadłam koło niego i wtuliłam się w jego tors. Siedzieliśmy na balkonie więc mieliśmy świetny widok na rozświetlone Buenos Aires. Avenida 9 Julio nocą wyglądała przepięknie.

Avenida 9 Julio (Najszersza ulica świata)
  

Naty

-Naty twój kolega już tu jest- usłyszałam z dołu krzyk mamy.
-Już idę- szybko poprawiłam makijaż i poszłam na duł. Po schodach szlam wolnym krokiem by Maxi mógł się na mnie napatrzyć. Wyglądałam tak......      

 Kiedy znalazłam się na dole Maxi wręczył mi bukiet czerwonych róż. Czyli Camilla mówiła prawdę. Róże to moje ulubione kwiaty. Uwielbiam je a zwłaszcza czerwone. Pożegnałam się z mamą i razem z Maxim ruszyliśmy w stronę parku.
-gdzie idziemy?-  spytałam.
-zobaczysz.
-ale...
-żadnych ale. A teraz zamknij oczy- posłusznie spełniłam jego prośbę. Chociaż to był bardziej rozkaz niż prośba. Szliśmy tak w ciszy przez jakieś dziesięć minut a Maxi przez cały czas trzymał mnie za rękę co mi się podobało. 
-już jesteśmy. Możesz otworzyć oczy- powoli otworzyłam oczy a to co zobaczyłam zaparło mi dech w piersiach. 
-co jest?! Nie podoba ci się?! No nie znowu się zbłaźniłem?!- chłopak zaczął panikować.
-Nie Maxi, nie zbłaźniłeś się- powiedziałam a chłopak od razu się uśmiechnął.
-naprawdę?   
-tak- Maxi złapał mnie za rękę i pociągnął  w stronę stolika. Jedliśmy, wygłupialiśmy się i rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym. Nawet mieliśmy małą wojnę na jedzenie a w pewnej chwili nasze usta znalazły się niebezpiecznie blisko siebie. Bardzo chciałam tego pocałunku ale czy on też........                 
 


Brak komentarzy: